ale czy to oznacza, że nie można tego zmienić? czy to oznacza, że jedynym celem twórców gry jest wydanie kolejnych dodatków z nowymi krainami i sukcesywne wyludnianie starych krain? głównym celem frakcji w każdej z krain jest przetrzymanie tam graczy. czemu by nie dodać wraz z nowymi dodatkami nowych frakcji. wyobraźmy sobie np. w shire frakcje-rodziny, np. brandybucków zajmujących się tworzeniem wina, tooków zajmujących się produkcją fajkowego ziela "najwyższej jakości", służących Gamgee, Bolgerów zajmujących się produkcją pospolitego ziela itp. itd. każda z rodzin-frakcji ma daily questy polegające na tradingu między krainami. wyobraźcie sobie że ciągniesz kuca z wozem do rivendell by zarobić na transakcji 5g. po drodze pojawiają się jacyś bandyci itp. itd. albo lepiej - joby umożliwiają rozgrywkę pvp, gdzie inni mogą ciebie kroić. za wyższe poziomy wtajemniczenia w takich rodzinach otrzymujemy profity, choćby np. tygodniowe 10% od zysków jeśli wyrobimy jakiś tam pułap pomocy.
Wyobraźmy sobie, że są do objęcia stanowiska "poltyczne" typu burmistrz hobbitonu, MD, itp. urząd obejmuje się np. na miesiąc, z tego ma się jakieś profity.
Możnaby porobić jakieś dodatkowe instancje typu "jaskinie sługusów sharkeya". wszakże Saruman Biały od jakiegoś czasu czuł niezdrowy pociąg do Shire'u.
Myslicie prostoliniowo, mmorpg = lvling aż do usr... .śmierci. Ja myślę inaczej. o stworzeniu żyjącego e-społeczeństwa, bardziej w stronę sims i role-playingu niż lvlingu, farmienia rajdów itp. (co nie oznacza, że nie lubię pve. lubię, bo tylko pve gwarantuje w mmorpgach pseudo rpgowe doznania)
Same pomysły z deedsami i innymi osiągnięciami są świetne, bo od gracza wymagają zaangażowania, ale jak wszystko w mmorpgach, to kwestia farmy. Dodawanie kolejnych przedłuży żywotność